Warto przeczytać

 

Etyczne i wychowawcze wartości katolicyzmu i chrześcijańskiej pedagogiki egzystencjalnej.

W listach św. Pawła czytamy: „gdy byłem dzieckiem rozumiałem i mówiłem jak dziecko, gdym mężem się stał, wyzbyłem się tego co dziecięce…. I choć poznaję niejasno, kiedy jednak poznam jako i poznany jest” – oczywiście przez Pana Boga, który w tej pedagogice jest nie tylko Drogowskazem i Normą, ale też treścią i nadzieją tej drogi. Wszystkim nam jest potrzebny taki Drogowskaz, który rozświetla nam mroki życia.

Drogą ku takim wartościom jest oczywiście modlitwa, która jest spotkaniem  z Bogiem, świadomym zwróceniem się ku Bogu i do Boga. Może to być uwielbienie, błaganie, dziękczynienie, ale wspólne dla wszystkich jest otwieranie się człowieka na Boga. Naczelnym celem człowieka ma być godne staniecie przed Bogiem, twarzą w twarz, na całą wieczność i w pełni miłości, a etyka ma nam w tym pomóc. Okazuje się, że centralną wartością etyki katolickiej jest wierny przekaz objawionego prawa Bożego, w konsekwencji odpowiednie kształtowanie moralnych postaw ludzi przez wyjaśnianie norm i wartości obiektywnie istniejących, które powinny być dopełnione określonym systemem wartości. Do kluczowych zasad wychowania Jan Paweł II zalicza tu: wartość dobra i prawdy oraz wartość i godność osoby. Wychowanie ma wprowadzić człowieka w określony świat którymi są: wolność, odpowiedzialność, i miłość. Wychowanie do wolności jest jednocześnie wychowaniem do odpowiedzialności. Człowiek uczy się być człowiekiem. Bowiem Bóg stworzył człowieka na swój obraz. Być zaś obrazem Boga, oznacza przede wszystkim to, iż człowiek ma wielka wartość i jest bardzo cenny w oczach Boga i to do tego stopnia, że Bóg umieszcza w człowieku coś z siebie samego.

Żyjemy w świecie skażonym. Sami doświadczamy, że wciąż tkwimy w tym w czym powinniśmy być. Jednam z tej sytuacji wydawać by się mogło bez wyjścia Bóg nas wyzwala stając się człowiekiem. Chrystus przywraca więź człowieka z Bogiem. W Nim człowiek otrzymuje możliwość stawania się na nowo nienaruszonym obrazem Boga. Człowiek staje się dzieckiem Bożym, pozwalając się przeniknąć Duchem Chrystusa. Pedagogika chrześcijańska jak zauważyliśmy polega na dialogowej relacji człowieka z Bogiem. Sam Bóg jest w ten sposób wykładnikiem tej etyki.

Przedmiotem wychowania jest człowiek od wieku dziecięcego. Wymaga to współpracy. Jest to proces dwutorowy. Jeżeli człowiek to dziecko Boże, stworzone na obrazi podobieństwo Stwórcy – wychowanie musi mieć na uwadze perspektywę przyszłości człowieka, Człowiek jako osoba ma niezbywalne prawo do wychowania. Wychowanie nie jest bowiem procesem, który człowiek może sam realizować. W porządku stworzenia, Bóg zechciał by najpierw roztaczali nad człowiekiem pieczę jego rodzice, którzy przyjmują swe dziecko z miłością i troszczą się o jego wzrost z tą samą miłością. By proces wychowania mógł zaistnieć i wydać owoce wymagana jest szczerość i otwartość na innych – stanięcie w prawdzie. Jak dobrze wiemy nie jest takie proste. Jednak należy sobie i innym uświadomić, iż pierwszą metodą wychowania jest wprowadzanie wychowanka, dziecka w świat miłości, czyli pomaganie mu, by odkrył, że cały trud wychowawczy wynika z miłości. By upewnił się, że jest kimś kochanym przez Boga i przez konkretnych ludzi, którym zależy na jego dobru i rozwoju. Aby wychowywać, nie wystarczy mieć rację. Trzeba kochać! Mądra miłość wychowawców jest pierwszą metodą wychowania i najskuteczniej motywuje wychowanka do wysiłku i rozwoju. Wychowanek, który nie czuje się kochany, staje się obojętny na własny los i nie jest w stanie przyjąć nawet najmądrzejszej pomocy wychowawczej.

Człowiek w takich sytuacjach zakłada maski, jednym słowem gra. Celem wychowania zatem jest zdzieranie tej maski, danie ludziom odwagi na ich własną autentyczność. Dopiero wtedy człowiek poczuje się szczęśliwy, gdy odnajdzie samego siebie. W wychowaniu chodzi bowiem o to, aby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem – o to, aby bardziej „był”, a nie tylko więcej „miał”, aby więc poprzez wszystko co „ma” , co „posiada” umiała być bardziej człowiekiem, to znaczy, aby również umiał bardziej „być”, nie tylko z „drugimi”, ale także dla „drugich”.

Przypisy:

1.  Benedykt XVI, Światłość świata. Papież, Kościół i znaki czasu, Kraków, Znak, 2011,

2. S. Dziekoński, Wychowanie w nauczaniu Kościoła

3.  J. Krajczyński, Wychowanie dzieci i młodzieży…

4. Benedykt XVI, List O pilnej potrzebie wychowania (21.01.2008), w: Katecheta, 52(2008)

 Opracowała: s. Aniela Kołodziej

 

EMOCJE - PRESJA - RELACJE

Wiek przedszkolny to czas wielu zmian w życiu dziecka. To czas kiedy pojawia się większa potrzeba poznawania, dotykania, eksperymentowania. Wszystkie te zmiany pozwalają przedszkolakowi rozumieć świat wokół oraz tworzyć wyobrażenie o zasadach i regułach nim rządzących. Zaczyna on myśleć w bardziej złożony sposób, dzięki temu coraz lepiej rozumie i reguluje własne zachowania. Pojawia się większa kontrola i samoregulacja w sferze emocji, motywacji czy zachowań. Dziecko na tym etapie staje się wrażliwe na zasady i normy społeczne, zaczyna je analizować i przetwarzać. Z tego powodu zadaje wiele pytań- chce lepiej rozumieć, co się wokół dzieje. Uczy się norm społecznych, godząc własne pragnienia nad dobro innych, uczy się współdziałania i współpracy z innymi. Zabawy stają się coraz bardziej rozbudowane, pojawia się odgrywanie ról, a czasem wielokrotne odtwarzanie różnych sytuacji, co pomaga dziecku poradzić sobie z emocjami i lepiej je zrozumieć.

Warto pamiętać, że te same emocje które dziecku pomagają się rozwijać mogą doprowadzić dziecko do nadmiernego stresu z różnych źródeł. Dzieci nie zawsze potrafią nam o tym powiedzieć słowami, ale pokazują to swoim zachowaniem, nastrojem, niezdolnością do słuchania czy dogadywania się z innymi dziećmi. Dziecko, które jest zestresowane czynnikami środowiskowymi- np. dźwiękami, zapachami, rozpraszającymi bodźcami wzrokowymi, odczuciami dotykowymi w zetknięciu z krzesłem lub nawet skarpetką – może mieć trudności z koncentracją uwagi lub szybko dawać się wyprowadzić z równowagi przez kogoś. Inne dzieci mogą być wyczerpane z powodu niewyspania, niewystarczającej ilości ruchu i nieodpowiedniej diety.

            Jeśli zmęczysz dziecko jeszcze przed zadaniem lub sprawisz, że się zdenerwuje, zwiększysz prawdopodobieństwo, że nie zdoła ono poczekać, nawet jeśli nigdy nie miało z tym problemu. Jeśli każesz dziecku wykonać zadanie w hałasie, tłoku, pomieszczeniu o silnym zapachu albo nastawisz je negatywnie myślowo lub emocjonalnie, trudno mu będzie wykonać zadanie.

Najgorszym sygnałem, że dziecko doświadcza nadmiernego stresu, jest postępowanie, które traktowane jest jako złe zachowanie lub wyraz złej woli – np. kiedy dziecko:

- ma problem z zasypianiem lub często się budzi w nocy,

- rano jest bardzo marudne,

- ma kłopoty ze skupieniem uwagi albo w ogóle nie słucha,

- łatwo się denerwuje- nawet drobiazgami – i ma trudności z uspokojeniem się,

- ma zmienne nastroje – raz jest radosne, a zaraz potem przygnębione,

- zbyt często się złości lub przejawia nadmierny smutek, lęk, niepokój.

Warto jest nauczyć się odczytywać sygnały dawane przez dziecko i zrozumieć znaczenie jego zachowania, dowiedzieć się jak identyfikować i redukować stresory oraz angażować dzieci w proces zdobywania samoświadomości, zamiast próbować tłumić lub kontrolować to, co myślą, czują lub robią. Pomóżcie dzieciom doświadczyć uczucie spokoju.

  1. Odczytaj sygnały.
  2. Zidentyfikuj stresory.
  3. Zredukuj stresory.
  4. Uświadom sobie, kiedy dziecko jest zestresowany.
  5. Zorientuj się, co pomaga dziecku się uspokoić, odpocząć.

Pamiętaj, że Twój stres, Twoje emocje również maja wpływ na Twoje dziecko!

Zapraszam do lektury :

„SELF-REG. Jak pomóc dziecku ( i sobie) nie dać się stresowi i żyć pełnią możliwości.” Dr Stuart Shanker oraz Teresa Barker

Opracowała Barbara Rak

 

Rola Ojca w rozwoju dzieci obu płci

Wstęp

Mama i tata są niezbędni do prawidłowego rozwoju dziecka. Rodzice stanowią wzorzec zachowań do naśladowania, uczą życia, wspierają, opiekują się, troszczą się o maluchy, wychowują je. Wszyscy jednak wiemy, iż miłość ojcowska różni się znacznie od miłości matczynej, która jest miłością bezwarunkową. Dziecko nie musi na nią zasłużyć. Jest ponadto miłością wrodzoną, stąd też mówimy o instynkcie macierzyńskim. Miłość ojcowska natomiast często zależy od zachowania się dziecka. Ojciec ma pewne oczekiwania wobec niego, jego prawidłowego rozwoju, jak najlepszego przygotowania do dorosłego życia.

Osoba ojca, a rozwój dziecka w rodzinie

Na początku swojego życia dziecko potrzebuje bardzo bliskiej relacji z matką, która zapewnia poczucie bezpieczeństwa, zaspokojenie wszystkich podstawowych potrzeb. Wraz z wiekiem rolę tą przejmuje ojciec. Rolą taty jest dawanie dziecku poczucia bezpieczeństwa, mądrości życiowej, która ułatwi w przyszłości pokonywanie rozlicznych trudności. To głównie tata poprzez aktywne zabawy, przekazywanie wiedzy czy zachętę do działania umożliwia dziecku dostęp do otaczającego go świata. Dobry kontakt na linii ojciec-dziecko redukuje poczucie zagrożenia. Szczera rozmowa z tatą pozwala sprostać trudnościom, jakie dziecko napotyka w swoim życiu – maluch nabiera pewności siebie, siły, odwagi, samodzielnościodpowiedzialności, ma poczucie oparcia w ojcu. Brak troski ze strony ojca powoduje, że maluch czuje się bezradny i bezbronny. Łatwo go wówczas skrzywdzić i zranić. Ojciec stanowi też, obok matki, pierwszy wzór do naśladowania. Jest człowiekiem, któremu dziecko ufa, a zaufanie to zasadza się na wspólnym przebywaniu i towarzyszeniu dziecku od pierwszych chwil jego narodzin. Ojciec ukazuje również maluchom cel ludzkiego życia.

Postawa ojca, a rozwój syna

Mężczyzna zajmuje szczególne miejsce w rodzinie. Jest jednocześnie mężem i ojcem. To właśnie ojciec jest w procesie wychowania wzorcem męskości. Dzieci uczą się przez naśladownictwo, a ojciec jest wzorem do naśladowania. To pierwszy mężczyzna któremu dziecko ufa, to zaufanie  budowane jest  od  narodzin  dziecka. Ojciec,  w zdrowej relacji z dzieckiem, zapewnia najważniejszą potrzebę swojej pociechy, którą jest poczucie bezpieczeństwa. To on ma ogromny wpływ na rozwój poznawczy dzieci, na szczególną uwagę zasługuje wpływ ojca na postać syna. Postawa ojca niemal błyskawicznie interesuje oraz fascynuje syna. Syn nieświadomie wyłapuje i upodabnia się do ojca. Dziecko chce zostać zaakceptowane i docenione, przez osobę płci męskiej. Istotne  jest,  by  ojciec   często  rozmawiał  z  synem   o uczuciach, co jest niestety często pomijane w przypadku synów. Potrzeba wielkiego zaangażowania taty w proces rozwoju tożsamości dziecka by to przebiegało w sposób prawidłowy. Wzmocnieniem jest tu wrażliwy  i  uważny ojciec,  który akceptuje i docenia dziecko, a matka pomaga przy umacnianiu męskiej więzi. Brak takich czynników sprawia, że u dziecka pojawia się osobowość krucha, lękliwa, brak samoakceptacji, niskie poczucie własnej wartości, relacja ze światem zewnętrznym staje się problematyczna. Brak obecności ojców przy synach może skutkować: okazywaniem złości, brakiem tolerancji.

Postawa ojca, a rozwój córki

         Dziewczęta, córki dorastając, postrzegają ojca jako mądrego i mocnego mężczyznę. Szukając przewodnictwa, córka kieruje się ku ojcu. Chce być kochana i czuć, że ojciec jest   z niej dumny. Ojciec powinien okazać dumę z córki, dać jej do zrozumienia, że dobrze o niej myśli. Ona nie wiedząc tego, nie będzie czuła się dobrze z samą sobą. Ojciec  jest  autorytetem  dla  córki,  dlatego  też   można  wykorzystać  ten  fakt  z rozwagą. Tak, jak już wyżej zostało wspomniane, ojciec jest pierwszym mężczyzną w życiu córki. Dlatego dobra relacja ojca z córką, powinna być na pierwszym miejscu dla ojca. Ich wzajemne relacje, jak postawa ojca (jako wzór mężczyzny), są niejako punktem wyjścia, dla relacji tworzonych w przyszłości z mężczyznami. Ojciec powinien pamiętać, że każda relacja z mężczyzną będzie analizowana przez pryzmat relacji właśnie z nim. Jeżeli ojciec – pierwszy ważny mężczyzna w życiu dziewczynki, jest postrzegany zdecydowanie negatywnie, może to skutkować u kobiet lękiem przed wchodzeniem w bliskie relacje („bo mężczyźni krzywdzą”). Długotrwale przeżywana tęsknota za ojcem może prowadzić do wchodzenia w relacje, w których dany mężczyzna ma niejako zastąpić ojca (może być starszy albo po prostu bardzo opiekuńczy, skupiony na niej). Walczmy wiec o dobre relacje, bowiem otwartość ojca, daje większą możliwość córce wybrać chłopaka, męża, który będzie ją szanował, a ona wykaże nieprzesadzoną ufność do innych mężczyzn. Chłodny emocjonalnie, mało wylewny ojciec skutkować może tym, że córka będzie miała problem z wyrażaniem swoich uczuć w sposób adekwatny. Bycie piękną w oczach ojca, pozytywne i pełne miłości komunikaty, miłość, akceptacja mogą pomóc córce w rozpoznaniu swojej wartości. 

Podsumowanie

Podsumowując należy stwierdzić, iż bardzo ważna jest obecność ojca w życiu zarówno chłopców jak i dziewcząt. Jednak nie wystarczy sama obecność ojca. Chcąc wpłynąć pozytywnie na rozwój swojego dziecka, tata musi aktywnie uczestniczyć w procesie jego wychowania. Szczególnie ważne jest zainteresowanie dzieckiem, wytworzenie się więzi między nim, a dzieckiem oraz chęć naśladowania ojca przez dziecko.

Brak jej fizyczny lub emocjonalny spowodować może negatywne skutki w procesie rozwoju dziecka. Niewłaściwa relacja z ojcem lub jej brak może niekorzystnie wpływać na kształtowanie się dzieci obojga płci. Negatywne skutki nieobecności ojca mogą manifestować się przez aspołeczne lub też agresywne zachowania, zaniżoną samoocenę, nasilone postawy lękowe, niewłaściwe przystosowanie społeczne. To też duży wpływ na dziecko ma bezpośredni kontakt: np. tata bierze dziecko na ręce, podnosi do góry, patrzy na nie, zachęca do zabawy, służy pomocą, wspiera jednocześnie zapewniając bezpieczeństwo.

Praktyczne wskazówki:

  1. Zacznij wcześnie. Zaangażuj się już w okresie ciąży – rozmawiaj z żoną o swoich nadziejach i planach względem dziecka. Jeśli taka będzie Wasza wspólna decyzja, bądź obecny przy porodzie. Od samego początku włączaj się w opiekę nad niemowlęciem.
  2. Znajdź czas. To podstawa. Pracując zbyt długo nie odniesiesz sukcesu jako rodzic. Ojcowie muszą wracać do domu na tyle wcześnie, by móc uczyć dzieci, wyjaśniać im wszystko przy każdej okazji, bawić się i śmiać razem z nimi.
  3. Okazuj uczucia. Przytulanie, obejmowanie,  zapasy „na niby” mogą pojawić się w zabawach aż do czasu, kiedy dziecko dorośnie.
  4. Postaraj się także o wspólne czytanie bajek, opowiadań, wspólne rozmowy, śpiewanie lub granie. Mów dzieciom, jakie są wspaniałe, piękne, twórcze i inteligentne.
  5. Ciesz się dziećmi. Szukaj zajęć, które interesują i Ciebie i dzieci. Ogranicz ich zajęcia pozaszkolne lub treningi sportowe, aby miały czas po prostu „być”. Przestańcie wszędzie gonić. Znajdźcie czas na spacery i rozmowy.
  6. Zaangażuj się w podejmowanie decyzji, pilnowanie odrabiania pracy domowej i wykonywania obowiązków w domu.

Bibliografia:

  1. Plopa M., „Psychologia rodziny: teoria i badania”. Kraków: Impuls. 2011
  2. Pelc I.,” Kryzys czy zmiana ojcostwa – współczesna rola ojca”. W. J. Zimny (red.), „Oblicza ojcostwa. Wczoraj – dziś – jutro”. Stalowa Wola: Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II w Lublinie. 2015
  3. Włodarczyk J., „Być tatą. Wyniki badania polskich ojców. Dziecko krzywdzone. Teoria, badania, praktyka”, 2014

Opracowała: s. Beata Piechota

 

„DAM RADĘ”, CZYLI JAK  BUDOWAĆ  U DZIECI WIARĘ WE WŁASNE MOŻLIWOSCI

Wiara we własne możliwości wyraża się w przekonaniu, że wiem, dam radę, poradzę sobie. Zawiera w sobie:

  • poczucie kompetencji – wewnętrzne przekonanie, że wiem, potrafię, dam sobie radę,
  • sprawczość – przekonanie jednostki co do tego, że ma wpływ na to, co się dzieje Moje działanie ma znaczenie, Mogę to zrobić,
  • poczucie kontroli wewnętrznej – ufność, że to moje decyzje zależą ode mnie, że mam wpływ na to, co czuję, myślę i robię.

W jaki sposób buduje się u dziecka postawę „Dam radę”?

Podstawową sprawą, mającą wpływ na kształtowanie się poczucia wartości jest uznanie emocji i uczuć dziecka. Uznanie uczuć dziecka polega na przyjęciu, że maluch, tak jak osoba dorosła, może doświadczać różnych emocji, które są prawdziwe i ważne. Uczucia i emocje dziecka powinny być traktowane poważnie i z szacunkiem. Co więcej, uważność oznacza również gotowość do zaakceptowania faktu, że uczucia, myśli i pragnienia dziecka mogą być różne od odczuć dorosłego. Zrozumienie otrzymane od opiekuna pozwala dziecku poczuć się ważne i zrozumiane.

Wzmacniając wiarę we własne możliwości, zwrócić należy także uwagę, w jaki sposób mówimy do dzieci. Unikajmy używania określeń typu: Jesteś… grzeczny/niegrzeczny/odważna/roztargniona/leniuch/rozrabiaka.

Bardziej zasadne jest opisywanie zachowania dziecka, niż ocenianie go jako osoby. Równocześnie, warto podkreślić konsekwencje konkretnych działań dziecka, wpływu podejmowanych przez niego akcji na inne osoby. Zamiast mówić do wychowanka: Jesteś taki/taka…, warto powiedzieć: Zachowałeś się…, To wymagało…, Zrobiłeś… (działanie), co spowodowało… (skutek).

Zdarzenie: Dziecko chce narysować postać z bajki, przy czym nie jest zadowolone z wyników swoich działań. Z tego powodu złości się i płacze.

Dziecko: Nie umiem rysować! Głupie rysowanie! Mamo, narysuj mi!

Przykładowa reakcja dorosłego: Fajnie, że próbujesz. Z pewnością jest to wyzwanie, narysowanie takiej postaci wymaga wielu ćwiczeń. Wydaje się, że nie jest to takie proste. Jestem przekonana, że ilustrator tej książki sam najpierw musiał wiele razy próbować, zanim stworzył taki precyzyjny rysunek. Użyłeś ciekawych kolorów do narysowania głowy. Powiedz mi, co teraz zrobisz?

Często okazane dziecku zrozumienia i niezaprzeczanie jego emocjom, porozmawianie o sytuacji wystarczy, aby nasz wychowanek odzyskał równowagę. Może się również zdarzyć tak, że dziecko nie będzie gotowe na podęcie rozmowy od razu, będzie potrzebować wyjść na jakiś czas z tej sytuacji. Nie należy wówczas naciskać, lecz pozwolić maluchowi podjąć wysiłek na nowo po pewnym czasie.

Obok komunikatów werbalnych, niezwykle istotne są także komunikaty niewerbalne – ton głosu, uśmiech, kontakt wzrokowy, gest i dotyk.

Rozwojowe „nie umiem” pojawia się w ustach dziecka, które doświadcza trudności w związku z nowymi dla niego sytuacjami, a z powodu etapu rozwojowego brakuje mu jeszcze odporności emocjonalnej, aby sobie z tymi trudami poradzić. Dlatego warto pamiętać, że hasło „nie umiem” jest przejawem rozwoju i dojrzewania poznawczego, a więc pozytywnym sygnałem. Małe dziecko potrzebuje doświadczać wszystkich emocji (również tych przykrych), aby kształtować swoje kompetencje społeczne oraz odporność psychiczną. A zatem, zrezygnujmy z wyręczania, pozwólmy dziecku działać. Organizujmy sytuacje sprzyjające rozwijaniu jego samodzielności, nie pospieszajmy, dajmy czas na podjęcie kolejnej próby.

  1. Sam uwierz, że dziecko potrafi, a jeśli jeszcze nie potrafi, to, że da radę się nauczyć.
  2. Okaż dziecku, że w nie wierzysz poprzez słowa i gesty.
  3. Pokaż dziecku, że – jeśli się nie uda – można poradzić sobie z porażką, a nawet wynieść z niej lekcję.
  4. Okazuj zrozumienie dla emocji dziecka, traktuj je z szacunkiem.
  5. Zamiast określać cech dziecka, opisuj jego zachowanie.
  6. Nie uciekaj od dziecięcych przeżyć poprzez odwracanie uwagi i zagłuszanie przykrych emocji (w ten sposób może się rozwijać skłonność do tłumienia emocji).
  7. Wzmacniaj samodzielność dziecka (towarzysz, zamiast wyręczać).

Bibliografia:

A. Wentrych, Zanim wkroczy specjalista cz.2, Kraków 2020, s. 83-95.

J. Juul, Twoje kompetentne dziecko, Podkowa Leśna 2011.

Opracowała: Agata Jopek

Integracja sensoryczna w życiu dziecka i opis profili sensorycznych

W obecnym świecie bardzo dużo można usłyszeć o integracji sensorycznej. W niniejszym artykule, przybliżę to zagadnienie i wyjaśnię jaki wpływ na prawidłowy rozwój dziecka ma integracja sensoryczna i co się dzieje, gdy ten proces sensoryczny zostanie zaburzony.

Pojęcie „Integracja Sensoryczna” zostało pierwszy raz sformułowane w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia przez Jean Ayres. Jako psycholog kliniczny, terapeuta i pracownik Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, w oparciu o wiedzę z zakresu psychologii, neurofizjologii i anatomii opracowała metodę Integracji Sensorycznej (SI; ang. Sensory Integration), która do dziś w dużej mierze pomaga dzieciom w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, choć na przełomie kilkudziesięciu lat została poddana wielu modyfikacjom. Obecnie metoda ta przeznaczona jest dla wszystkich osób zmagających się z zaburzeniami integracji sensorycznej, niezależnie od wieku.

Czym jest Integracja Sensoryczna?

Według J. Ayres jest to organizacja bodźców, która umożliwia ich późniejsze wykorzystanie[1]. Jest to oczywiście ściśle związane z naszymi zmysłami, które dostarczają nam wiele informacji ze świata zewnętrznego, ale również informują w jakim stanie znajduje się nasz organizm i jak komunikuje się z otoczeniem. W każdej sekundzie do naszych mózgów docierają niezliczone bodźce sensoryczne – nie tylko z oczu, uszu, ale każdego miejsca w ciele[2]. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że oprócz podstawowych zmysłów, które znamy takie jak: słuch, wzrok, smak, powonienie czy dotyk, nasz organizm posiada jeszcze jeden bardzo ważny z punktu widzenia prawidłowego rozwoju dziecka – zmysł równowagi (układ przedsionkowy), „który wyczuwa przyciąganie ziemskie i ruch naszych ciał w stosunku do ziemi.[3] Nasz mózg rejestruje, segreguje i przetwarza informacje otrzymywane ze zmysłów. Jeśli prawidłowo integruje napływające informacje, wówczas stanowią one kolejne, nowe doświadczenia będące podstawą procesu uczenia się.[4] Jeśli zatem, z jakiś przyczyn informacje napływające do mózgu są źle zorganizowane to główne funkcje układu nerwowego dziecka ulegają zablokowaniu. Można to zauważyć w codziennym funkcjonowaniu życia dziecka, kiedy to proste z pozoru czynności, stają się dla dziecka dramatem. Należy pamiętać, że prawidłowe funkcjonowanie dziecka, jego ogólny , ale także wszechstronny rozwój psychoruchowy, jest ściśle związany i wręcz uzależniony od prawidłowego rozwoju i integracji systemów zmysłowych takich jak: wzrokowego, słuchowego, dotykowego, proprioceptywnego, przedsionkowego oraz układów węchu i smaku.

Po czym możemy poznać, że dziecko ma zaburzenia integracji sensorycznej?

Dziecko, które ma zaburzenia integracji sensorycznej wysyła sygnały, których nigdy nie należy lekceważyć. Wydawać by się mogło, że zachowanie dziecka może mieć związek z jego kaprysami, buntem lub po prostu z gorszym dniem. Jednak wnikliwa obserwacja dziecka pozwoli wyłapać, to co dziecko chce nam swoim zachowaniem powiedzieć. Aby jednak dobrze zrozumieć co dziecko chce nam przekazać, należy mieć świadomość jakie układy sensoryczne odpowiadają za dany rodzaj zachowania.

W integracji sensorycznej, jak wspomniałam już wcześniej wyróżnia się następujące układy sensoryczne:

Układ przedsionkowy

Jest on zlokalizowany w uchu wewnętrznym. Umożliwia odbieranie wrażeń związanych z ruchem (chodzenie, skakanie, kręcenie się, huśtanie itp.) Dodatkowo dostarcza informacji o kierunku i intensywności działającej na nas siły grawitacji.

Koordynuje odbieranie i przetwarzanie wrażeń przez inne systemy zmysłowe, takie jak wzrok, słuch, dotyk. Ma wpływ na utrzymywanie równowagi, koordynację i płynność ruchu. Odgrywa dominującą rolę w rozwoju ogólnych możliwości ruchowych dziecka. Wpływa na zdolność koncentracji uwagi oraz napięcie mięśniowe.

Układy przedsionkowy i słuchowy unerwiają ten sam nerw (VIII czaszkowy) co powoduje między nimi bliski związek neuroanatomiczny – ściśle wiąże się więc z funkcjami słuchowo-językowymi.

Inaczej ujmując, układ przedsionkowy odpowiada za:

  • bezpieczeństwo grawitacyjne, (jeżeli źle interpretuje odbierane bodźce, to może wystąpić irracjonalny strach przed ruchem lub przed byciem w wyższych pozycjach lub przed oderwaniem nóg od podłoża)
  • ruch i równowagę
  • napięcie mięśniowe
  • postawę ciała
  • ruchy gałek ocznych
  • obustronną koordynację
  • przetwarzanie słuchowo-językowe
  • przetwarzanie wzrokowo-przestrzenne
  • planowanie ruchu
  • wtórnie za poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego.

Układ proprioceptywny (propriocepcja, odczuwanie głębokie z mięśni i ścięgien, czucie własnego ciała i jego położenia)

Układ proprioceptywny jest prawie tak duży jak układ dotykowy i należy do najwcześniej rozwijających się zmysłów. Dotyczy on mięśni, stawów i okalających je tkanek.

Receptory propriocepcji znajdują się w mięśniach (nieświadomie kontrolują odruchy własne mięśni), móżdżku, co wpływa na napięcie mięśniowe i płynność, niektóre receptory są zlokalizowane w uchu wewnętrznym, w układzie przedsionkowym (jest to narząd utrzymania równowagi). Dzięki propriocepcji wiemy, że coś waży i możemy czuć własne ciało.[5]

Propriocepcja ma istotny wpływ na:

  • świadomość ciała i kształtowanie schematu ciała, (dziecko ze słabą propriocepcją może być nieświadome pozycji swojego ciała lub jego części)
  • na kontrolę i planowanie ruchu, bo dostarcza niezbędnych informacji do skoordynowania ruchów,
  • w aktywnościach z zakresu dużej i małej motoryki na umiejętność stopniowania ruchu, czyli dozowania siły, z jaką należy wykonać ruch (inaczej traktujemy pióreczko, inaczej filiżankę, a inaczej ciężką piłkę lekarską),
  • na stabilizację posturalną, czyli nieświadome poczucie ustawienia ciała dające stabilizację w wybranej pozycji,
  • na napięcie mięśniowe (wspólnie z układem przedsionkowym),
  • na poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego (świadomość ciała w przestrzeni, w odniesieniu do innych obiektów, pewność swojego ciała, odpowiednie "czucie go" zapewnia płynność i kontrolę ruchów[6]

Układ dotykowy

Jest to największy i najbardziej pierwotny system zmysłowy człowieka. Pomaga on różnicować czego dotykamy i gdzie jesteśmy dotykani. Ostrzega nas przed niebezpiecznymi i nieoczekiwanymi wrażeniami dotykowymi. Ma istotny wpływ na poczucie bezpieczeństwa, równowagę emocjonalną, a także koncentracje uwagi.

Według Ayres, dotyk może być podwrażliwy i nadwrażliwy.

O podwrażliwości dotykowej mówimy, gdy występuje:

  • obniżona wrażliwość na dotyk,
  • dziecko, nie zauważa skaleczenia czy uderzenia,
  • nie wie, w które miejsce zostało dotknięte,
  • ma słabą świadomość ciała,
  • nie posiada umiejętności rozróżniania cech trzymanego przedmiotu.

O nadwrażliwości mówimy gdy u dziecka występuje:

  • obronność dotykowa (nadmierna reakcja na dotyk, jakby był zagrażający),
  • nie tolerowanie zabawy dłońmi,
  • nie tolerowanie niektórych rodzajów ubrań,
  • nie tolerowanie czesania lub mycia włosów czy obcinania paznokci,
  • brak tolerancji niektórych pokarmów ze względu na ich fakturę itp.

Dysfunkcje w obrębie systemu dotykowego:

  • trudności w różnicowaniu bodźców dotykowych,
  • nadwrażliwość na bodźce dotykowe,
  • wzmożona ruchliwość i problemy z koncentracją uwagi.

Aby zobrazować czym są zaburzenia przetwarzania sensorycznego posłużę się porównaniami do postaci z bajki o Kubusiu Puchatku.

W Integracji Sensorycznej wyróżnia się bowiem cztery profile sensoryczne:

Puchatek

Prosiaczek

Kłapouchy

Tygrysek.

Profil sensoryczny to sposób, w jaki dziecko przetwarza bodźce sensoryczne. Mówi nam o tym, jaki rodzaj stymulacji wybiera dziecko, a jakiego rodzaju unika, co pomaga dziecku w np. skutecznym uczeniu się, a co sprawia, że czuje się źle i co przeszkadza w prawidłowym rozwoju.

Poniżej przedstawione zostały profile sensoryczne w formie tabeli                                                           

                                                                    ZACHOWANIE

                                          BIERNY                                                 AKTYWNY

niski

 

 Wrażliwość sensoryczna

PUCHATEK / KRÓLIK

Wrażliwiec

Obronność sensoryczna

PROSIACZEK 

Uciekacz

wysoki

Słaba rejestracja bodźców

KŁAPOUCHY

Obserwator

Poszukiwacz sensoryczny

TYGRYSEK

Poszukiwacz 

 

Profil sensoryczny dziecka o typie Puchatka /Królika – „Wrażliwca”

Takie dzieci charakteryzuje wrażliwość, niski próg pobudzenia i bierna lub odroczona reakcja na bodziec sensoryczny. Bardzo łatwo zauważają nawet niewielki bodziec, silnie na nie reagują, ale przyjmują je biernie. Układ nerwowy dziecka o takim profilu sensorycznym jest „w ciągłej gotowości do zauważenia i rozpoznawania najmniejszych bodźców sensorycznych z otoczenia, rejestrują każdy szelest, ruch, podmuch wiatru”. [7] Dlatego też takie zachowanie powoduje, że dzieci szybko się rozpraszają, mają duży problem z selektywnością bodźców, wydają się sprawiać wrażenia roztargnionych. Kiedy w otoczeniu dziecka o profilu sensorycznym Puchatka nie występują gwałtowne lub irytujące bodźce, dziecko to jest spokojne, pogodne i towarzyskie. Jednak gdy nadmiar bodźców z otoczenia zaczyna przeszkadzać, wówczas dziecko z łagodnego Puchatka, zaczyna zmieniać się w gderliwego, narzekającego na wszystko Królika.

Dzieci o typie „Wrażliwca” nie lubią:

  • tłumu
  • chaosu i hałasu
  • niespodziewanych bodźców sensorycznych
  • być zmuszane do aktywności sensorycznych.

Aby pomóc takim dzieciom, należy stworzyć im w domu i przedszkolu następujące warunki:

  • zapewnić komfort sensoryczny w postaci odpowiednich stonowanych barw w pomieszczeniach, ciepła i rozproszonego światła.
  • uporządkowane miejsce zabawy i nauki (posegregowane zabawki w pudłach i pojemnikach)
  • miejsce zabawy i nauki z dala od hałasu i kuchennych zapachów
  • ograniczony dostęp do ekranów i monitorów
  • zapewnić dziecku kryjówkę w postaci namiotu lub kokonu, gdzie mogłoby się schować przed niechcianymi bodźcami
  • ustalony rytm dnia, trzymanie się ustalonych zasad i rutyny
  • poczucie kontroli
  • częste wyjazdy na łono natury, obcowanie z przyrodą
  • organizować spotkania towarzyskie w małych grupach
  • być blisko dziecka, wspierać w procesach samoregulacji.

Profil sensoryczny dziecka o typie Prosiaczka – „Unikacza”.

Dzieci o takim profilu sensorycznym to „Unikacze”. Są to dzieci o niskim progu pobudzenia i bardzo intensywnej reakcji na bodźce. Cechuje ich duża obronność dotykowa, sensoryczna i aktywne unikanie określonych rodzajów stymulacji. Reakcja dzieci na niechciany bodziec sensoryczny jest wyraźna i bardzo czytelna. Na hałas dziecko zatyka uszy, na światło zakrywa oczy, wycofuje się z zabawy ruchowej, chowa się i ucieka. „Unikacze” to dzieci, które preferują powtarzalne sytuacje, nie lubią z mian i nowości. Nowe sytuacje powodują u takich dzieci płacz, strach i ogólny niepokój. Takie sytuacje sprawiają, że dziecko ma dużą trudność w kontrolowaniu emocji, dlatego też potrzebuje w swoim otoczeniu osób opanowanych, spokojnych, które będą dla niego wsparciem i pomogą w samoregulacji. Niestety często w środowisku rówieśniczym takie dzieci noszą miano w stylu : „strachajło”, „beksa”, „tchórz” itp. Są to określenia bardzo krzywdzące dla dziecka i wynikają z nieświadomości dramatu jakie Dziecko – „Uciekacz” przeżywa.

Podobnie jak dzieci o typie „Wrażliwca”, tak i dzieci – „Uciekacze” mają swoje potrzeby. Aby pomóc takiemu dziecku należy:

  • stworzyć bezpiecznie sensorycznie, spokojnej i uporządkowanej przestrzeni, z daleka od hałasu i zbyt jaskrawych świateł,
  • zorganizować kryjówki/ bazy, gdzie może schować się przed niechcianymi bodźcami,
  • dać stały dostęp do ulubionych zabawek i aktywności, które uspokajają (książki, puzzle, kredki, piasek kinetyczny itp.)
  • ograniczyć dostępu do bajek telewizyjnych i gier komputerowych
  • wprowadzić rutynę, powtarzalność i przewidywalność (ramowy, stały plan dnia)
  • okazywać akceptację i tolerancję dla ich wrażliwości, ostrożności i strachu
  • zapewnić o zgodzie na przerwanie aktywności, gdy tylko dziecko tego będzie potrzebowało
  • organizować wyjścia do znanych dziecku miejsc i spotkania ze znanymi mu osobami, na łono natury
  • stworzyć warunki ciszy i spokoju.

Profil sensoryczny dziecka o typie Kłapouchego – „Obserwatora”

Dzieci o tym profilu sensorycznym charakteryzują się wysokim progu pobudzenia i pasywnej reakcji na stymulację. Reakcja na bodźce sensoryczne z otoczenia jest często minimalna lub wcale jej nie ma. By dziecko – „Obserwator”, mogło dostrzec jakiś bodziec musi on być bardzo intensywny i trwać wystarczająco długo. Dzieci z takim podejściem potrafią przesiedzieć całe zajęcia w jednym miejscu, często bywają apatyczne, osowiałe, zamyślone lub sprawiające nieobecnych. Raczej nie wykazują inicjatywny zabawy czy zajęcia, ale gdy spodoba mu się jakieś działanie wówczas chętnie podejmuje aktywność. Dzieci z wysokim progiem pobudzenia, a słaba reakcją na bodziec słabo czują swoje ciało, ich ruchy są nieskoordynowane i maja kłopoty z planowaniem bardziej złożonych czynności. Zanim zdecyduje się dołączyć do zabawy z dziećmi, najpierw długo obserwuje. Niestety takim dzieciom często przykleja się etykietkę „leniuch” czy „flejtuch” itp.

Jak można pomóc dziecku? Tak jak w opisie powyższych profili sensorycznych tak i w tym przypadku musimy dziecku zorganizować odpowiednie warunki.

Będzie to:

  • regularne dostarczanie silnej dawki pobudzających bodźców (np. trampolina, jeśli nie ma innych przeciwskazań, piłka do skakania, słuchawki z ulubioną muzyką lub zapachowe gadżety, np. długopisy, mazaki)
  • dużo różnorodnych bodźców, kolorów, dźwięków, zapachów, faktur, smaków (wyraziste smaki, zapachy, intensywne kolory na szafkach i meblach),
  • nauka w małych dawkach czasowych z częstymi przerwami dla pobudzenia
  • stwarzanie okazji do poznawania nowych ludzi, miejsc, zoo, place zabaw itp.

Profil sensoryczny dziecka o typie Tygryska – „Poszukiwacz”

Dzieci o takim profilu charakteryzuje wysoki próg pobudzenia i bardzo aktywne poszukiwanie intensywnych bodźców sensorycznych. Dzieci -„Poszukiwacze” są w ciągłym ruchu, biegają, skaczą, są głośne, wszystko chcą dotknąć, sprawdzić, ciągle coś psują i eksperymentują. Cechuje je bogata wyobraźnia, wymyślają coraz to nowsze wersje znanych już zabaw. Dzieci „Poszukiwacze”, uwielbiają gdy dużo się dzieje. Niestety w czasie takich działań często zdarza się, że są nieostrożne, chaotyczne, impulsywne, lubią ryzykować. Zachowanie takie można określić „najpierw robią, potem myślą”. Takim dzieciom przeważnie przykleja się etykietę: „nadpobudliwy”, „niegrzeczny”, „wiercipięta”, „ADHD” itp. Dzieci o tym profilu sensorycznych są najłatwiej wyodrębnianą grupą w integracji, ponieważ zawsze je słychać i widać i po prostu od razu rzucają się w oczy.

Aby rozwój nasze dziecka o typie „Tygryska Poszukiwacza” przebiegał prawidłowo, musimy zadbać o odpowiednie tego warunki.

Będzie to więc:

  • organizowanie odpowiednich zabaw ruchowych w miejscach do tego przeznaczonych (plac zabaw, basen, rower, gry w piłkę)
  • odpowiednio urządzony pokój (piętrowe łóżko, siatki, drabinki)
  • dostarczanie dużo różnorodnych bodźców: kolorów, zapachów, dźwięków)
  • podczas nauki zaopatrzyć dziecko w dysk sensoryczny, robić częste ruchowe przerwy
  • często organizować spontaniczne wyjścia i wyjazdy z wieloma atrakcjami zaspokajające częstą potrzebę zmian.

Bazując na wiedzy i doświadczeniu wieloletnich terapeutów integracji sensorycznej, a także obserwacji z sal przedszkolnych czy szkolnych, mamy już pewien obraz dzieci, które być może podobne do siebie, ale jednak z różnymi potrzebami szukają naszej bezgranicznej akceptacji, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa.

Jeśli zauważycie Państwo, u swoich dzieci, sposoby zachowania pasujące do opisu profilu sensorycznego, warto zgłosić się do gabinetu Integracji Sensorycznej i uzyskać pełną ocenę procesów sensorycznych u dziecka. Trafna diagnoza, włączenie odpowiednich ćwiczeń sprawi, że dziecko będzie się lepiej, bezpieczniej czuło w przeładowanym świecie bodźcami i z czasem nauczy się panować nad swoimi słabościami i skutecznie stymulować. Poprawa procesów sensorycznych ułatwi dziecku lepszą koncentrację na zadaniach, poprawi uwagę, koordynację wzrokowo-słuchowo-ruchową, nauczy kontrolować emocje, poprawi kontakty między personalne, nauczy systematyczności, wzmocni poczucie własnej wartości, poprawi sprawność fizyczną, usprawni ruchy małej motoryki.

Opracowała Urszula Madera
Nauczyciel wychowania przedszkolnego
Terapeuta i diagnosta SI

[1] A. Jean Ayres, „Dziecko, a integracja sensoryczna”, Grupa Wydawnicza Harmonia „Harmonia Universalis”, Gdańsk 2015r., s. 21

[2] A. Jean Ayres, „Dziecko, a integracja sensoryczna”,…. s. 21

[3] A. Jean Ayres, „Dziecko, a integracja sensoryczna”,…. s. 21

[4] B. Odowska-Szlachcic „Terapia integracji sensorycznej. Strategie terapeutyczne i ćwiczenia stymulujące układy: słuchowy, wzrokowy, węchu i smaku oraz terapia światłem i kolorami, zeszyt 2”, Grupa Wydawnicza Harmonia, Gdańsk 2011r., s. 11

[5] I. Palicka, „Podstawy Teoretyczne Integracji sensorycznej”, skrypt 1, Polskie Towarzystwo Integracji Sensorycznej, s. 38.

[6] [6] I. Palicka, „Podstawy Teoretyczne Integracji sensorycznej”… s. 38.

[7] A. Lemańska, „Puchatek, Prosiaczek, Kłapouchy i Tygrysek”. W gabinecie Integracji Sensorycznej. Jak zaplanować zajęcia terapeutyczne na podstawie czterech głównych profili sensorycznych? Integracja sensoryczna w praktyce nr 4, wrzesień 2023, wyd. Forum


SAMODZIELNOŚĆ DZIECKA

Samodzielność jest potrzebą rozwojową dziecka. Dążenie do samodzielności jest korzystne dla jego rozwoju. Poprzez podejmowanie prób, gromadzenie doświadczeń stopniowo opanowuje niezbędne w życiu umiejętności, takie jak np. picie, jedzenie, ubieranie się, otwieranie słoików czy wreszcie podejmowanie decyzji.
           Dziecko uczy się samodzielności od najmłodszych lat. I tak pierwsze próby jedzenia obserwuje się już u rocznego dziecka. Polegają one na sięganiu po łyżeczkę w czasie karmienia. Mając półtora roku maluch potrafi trafić łyżeczką do buzi, a za następne pół roku będzie samodzielnie jadł. Umiejętność jedzenia nabędzie pod warunkiem, że rodzice pozwolą mu na próbowanie, bo tylko „trening czyni mistrza”. Poprzez eksplorację rozwija swoje możliwości, poznaje własną odrębność i stopniowo kształtuje tożsamość.
            Dążenie do samodzielności jest trudne dla dziecka, gdyż z jednej strony chce - "Ja sam/sama", a z drugiej strony obawia się, bo to wymaga trudu i odwagi. Jeśli dziecku coś nie wychodzi, należy okazywać szacunek dla jego zmagań i zachęcać do ponawiania prób. Krytyka, często słyszane negatywne oceny nie skłaniają dziecka do podejmowania kolejnych zmagań. Co ważniejsze - obniżają jego samoocenę. Niska ocena własnych możliwości powoduje, że stopniowo traci motywację do wysiłku. Tak więc, zależnie od postępowania rodziców, samodzielność można rozwijać lub ograniczać, a nawet tłumić.
             Kochać dziecko mądrze to stawiać mu wymagania. Wymagania powinny być odpowiednie do jego wieku i możliwości, przy czym im starsze tym więcej samodzielności i odpowiedzialności. Naukę samodzielności można porównać do nauki jazdy na rowerze: gdy nadejdzie stosowny czas, należy puścić kijek.
             Jakie trudności mają rodzice w pozwalaniu dziecku na samodzielne działanie? Podczas zajęć Szkoły dla Rodziców i Wychowawców (są to warsztaty umiejętności wychowawczych, opartych na koncepcji Thomasa Gordona i książkach A. Faber, E. Mazlish) najczęściej padają następujące odpowiedzi: • lęk, że zrobi sobie krzywdę, • jest to dla niego za trudne, • brak czasu/cierpliwości opiekunów na powolne, często nieudane próby wykonania czynności, w ocenie rodzica dziecko jest niezaradne bądź nieodpowiedzialne i koniecznie wymaga pomocy, • przekonanie, że jeszcze się w życiu napracuje.
             Dziecko, które mogło swobodnie rozwijać samodzielność, w przyszłości będzie zaradne, odpowiedzialne, wierzące we własne siły, odważne w pokonywaniu trudności i podejmowaniu decyzji. Z kolei ograniczanie samodzielności z czasem prowadzi do zależności dziecka od rodziców. Pozostając w pozycji zależności przeżywa różne negatywne uczucia, wśród których dominują: bezradność, złość, sprzeciw, wrogość. Potem te stany emocjonalne dziecko często odreagowuje właśnie na rodzicach.
             Osiąganie przez dziecko kolejnych kroków w zakresie samodzielności może w rodzicach budzić mieszane uczucia: dumę, że już potrafi, obawę o jego bezpieczeństwo, poczucie pustki i oddalenia, że są mu już niepotrzebni. Tymczasem rodzice od chwili narodzenia się dziecka muszą pamiętać, że kiedyś odejdzie i będzie prowadzić samodzielne życie. Wychowanie ma na celu pomóc mu stać się niezależnym od rodziców, umiejącym dokonywać ważnych życiowych wyborów. Im bardziej będzie samodzielne, tym w życiu będzie mu lżej.
              Mądra miłość od dzieciństwa zachęca do samodzielności, indywidualności, niezależności od otoczenia. Wychowywać to zrezygnować z wyręczania, pozwolić na zmaganie się z własnymi problemami, a nawet na uczenie się na własnych błędach. Troska o bezpieczeństwo jest konieczna, ale w granicach zdrowego rozsądku. Każde dziecko ma własne tempo rozwoju i należy zezwalać na taki zakres samodzielności, na jaki pozwalają jego aktualne możliwości. Niewątpliwie dorastanie, stopniowe odsuwanie się dziecka od rodziców, wizja jego odejścia z domu mogą być trudne dla rodziców. Szczególnie trudne jest dla rodziców nadopiekuńczych, którzy nadmiernie wyręczają i ochraniają dziecko przed trudnościami. Zamiast pomagać dziecku w rozwoju zaspokajają swoje potrzeby, tym samym blokując jego rozwój. Jest to krzywda dla dziecka, bo osiągnąwszy wiek dojrzały, nie będzie umiało zmagać się z trudnościami, ciągle będzie oczekiwało wsparcia od innych. Może zdarzyć się i tak, że w którymś momencie dorastania zbuntuje się i zechce wyrwać się spod kontroli. A to przeważnie prowadzi do poważnych trudności wychowawczych.

Jak zatem wspierać samodzielność dziecka? Oto kilka praktycznych rad:

1. Na miarę wieku i możliwości pozwalaj dziecku na ćwiczenie nowych umiejętności.

2. Nie ochraniaj nadmiernie przed doświadczaniem niepowodzenia.

3. Okazuj szacunek dla dziecięcych zmagań.

4. W sytuacji niepowodzenia zachęcaj do ponawiania prób.

5. Nie uzależniaj dziecka od siebie, ono ma prawo do autonomii.

6. Okazuj cierpliwość, dziecko potrzebuje wielu prób, by opanować określoną umiejętność.

7. Nie wyręczaj dziecka. Przysłowie mówi: „Gdzie za dobra matka, tam leniwa córka”.      
Anna Liwak (Wychowawca 4/2006) 
                                                               
ZABAWY KUCHENNE

Za oknem coraz bardziej szaro, buro i ponuro. Zimny wiatr i niskie temperatury nastrajają nas do spędzania czasu w ciepłym, przytulnym domu. Mimo, że do świąt Bożego Narodzenia jeszcze sporo czasu, niektórzy już myślą, o świątecznych wypiekach. Korzystając z tego, zachęcam do spędzenia kilku dłuższych chwil ze swoimi dziećmi, właśnie w kuchni, na wspólnym gotowaniu. Zapewniam, że wszyscy na tym skorzystacie, bo zalet kuchennych „zabaw” jest bardzo dużo:

  • Wspólnie spędzony czas – nie do przecenienia, nie do nadrobienia, nie do kupienia.
  • Umacnianie więzi rodzinnych.
  • Zabawy sensoryczne (zagniatanie ciasta, wałkowanie, lepienie, wycinanie kształtów, dotykania i obcowanie z substancjami o różnej fakturze i strukturze – klejące, ziarniste, gładkie…)
  • Ćwiczenia koordynacji ręka – oko.
  • Różnorodne doznania smakowe.
  • Rozwój kompetencji matematycznych (odmierzanie produktów według miary, wagi, nauka posługiwania się wagą, przeliczanie miar i wag).
  • Ćwiczenia pomięci, logicznego rozumowania.
  • Doskonalenie umiejętności czytania np. przepisu.
  • Kształtowanie poczucia odpowiedzialności za wspólne dobro.
  • Rozwijanie poczucia własnej wartości. Duma z tego, że potrafię sam.
  • Doskonalenie postawy świadomego i odpowiedzialnego korzystania z dóbr natury.

Skoro już wszystkich namówiłam na wspólne „kucharzowanie”, czas na przepisy, oczywiście zdrowe :)

ZDROWE SŁODYCZE - Alaantkoweblw (mnóstwo inspiracji i porad dotyczących gotowania z dziećmi i dla dzieci, proste, zdrowe i smaczne przepisy)

Rodzinne gotowanie: 10 prostych przepisów, które możesz zrobić z dziećmi | Super Rodzina (super-rodzina.pl) (dokładnie jak w opisie, super proste przepisy na dania bardzo lubiane przez dzieci)
Opracowała: Maria Dąbrowska

JAK DOPASOWAĆ UBRANIE DO POGODY?

Czy wiesz, że przegrzanie może być gorsze od uczucia lekkiego chłodu?

To właśnie przegrzanie jest głównym czynnikiem przeziębień u dzieci. Rodzicie i dziadkowie z troski o maluchy ubierają je o wiele za ciepło, żeby czasem nie zmarzły. Oczywiście mają rację, ale tylko częściowo. Bardzo istotne istotne jest, aby dziecko się nie pociło. Niestety u małych dzieci system regulacji cieplnej nie jest jeszcze w pełni sprawny, tzn. źle znosi zmiany temperatury. I właśnie taki przegrzany maluch w kontakcie z zimnem szybciej marznie i w konsekwencji częściej choruje.

Dobrym rozwiązaniem, które ogranicza efekt przegrzewania, jest… Ubranie „na cebulkę"

Ubranie „na cebulkę" to po prostu nałożenie 2-3 cieńszych warstw zamiast jednej grubej. Pozwala nam ono swobodnie regulować odczucie, czy nie jest nam zbyt ciepło lub zbyt zimno. Tzn. jeśli będzie nam zbyt ciepło, to zawsze możemy zdjąć jedną warstwę, jeśli po jakimś czasie uznamy, że jednak jest nam zbyt zimno, to możemy ją założyć ponownie.

Jest jeszcze jeden powód czemu lepiej ubierać się na cebulkę niż włożyć jeden gruby strój. A mianowicie 2-3 warstwy cieńszego ubrania grzeją lepiej niż jedna gruba warstwa. Dlatego, że pomiędzy nimi znajduje się powietrze, które gdy jest nieruchome, stanowi świetny izolator.

Jak ubierać dzieci?

Przy ubieraniu dzieci należy kierować się rozsądkiem. To wystarczy. Na pewno właściwe ubranie dziecka tak, aby nie było mu ani za ciepło, ani za zimno nie należy do najprostszych zadań . Sama się o tym przekonałam... Aby to robić dobrze wystarczy przestrzegać kilku zasad, oto one:

  1. Ubiór powinien być dopasowany do temperatury (pogody) oraz aktywności dziecka.

Ubieramy je podobnie do siebie, dodając jedną dodatkową warstwę. Biegające, jeżdżące na rowerze, bardzo aktywne dziecko na spacer ubierzmy chłodniej od siebie. Małe dzieci w ogóle dużo się ruszają, więc jest im cieplej niż dorosłym, dlatego wtedy zakładamy dziecku mniej warstw lub cieńsze warstwy. Natomiast w gorące dni należy ubierać dzieci podobnie jak siebie, bo małym dzieciom też jest gorąco.

Bierzmy pod uwagę nie tylko temperaturę z termometru, ale także tzw. temperaturę odczuwalną. Ma na nią wpływ np. świecące słońce — wtedy może być odczuwalnie cieplej lub silny wiatr, który zazwyczaj jest czynnikiem chłodzącym — jest wtedy odczuwalnie zimniej.

  1. Najlepiej ubrać malucha na tzw. cebulkę.

Zamiast jednej bardzo grubej warstwy, by w razie potrzeby móc zdjąć jedną warstwę. Pozwala to zabezpieczyć przed nadmiernym wychłodzeniem lub przegrzaniem organizmu dziecka. Dbajmy także o odpowiednią jakość ubrań. Dzieci powinny nosić ubranka w 100% bawełniane (również bieliznę), przewiewne i oddające ciepło i wilgotność. Unikamy sztucznych tkanin, bo nie przepuszczają powietrza i dziecko szybciej się poci.

3. Weź pod uwagę zdanie dziecka.

Dzieci mogą mieć specyficzne pomysły na własny ubiór, dlatego warto je oczywiście rozsądnie selekcjonować. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby kilkulatek miał głos w sprawie wyboru swoich ubrań. To wstęp do samodzielności, a jeśli dziecku będą podobały się noszone rzeczy, będzie w nich znacznie chętniej chodzić.

4. Ważnym elementem garderoby małych dzieci podczas wychodzenia na zewnątrz jest czapka.

Powinna być ona dostosowana do temperatury. Ciepła chroniąca przed chłodem zimą lub cienka chroniąca przed intensywnym słońcem latem.

5. Co jakiś czas warto sprawdzić, czy dziecku nie jest za gorąco lub za zimno.

Wystarczy dotknąć skóry karku i pleców. Skóra powinna być ciepła i sucha. Jeśli skóra jest chłodna, to należy założyć dodatkowe ubranie (dodatkową warstwę). Jeśli jest spocona, to dziecko należy przebrać.

Objawy wychłodzenia to głównie:

  • zmniejszenie aktywności dziecka
  • bardzo zimne dłonie i stopy
  • zasinienie warg
  • płacz

Objawy przegrzania:

  • spocona i czerwona skóra na twarzy, szczególnie na policzkach
  • niepokój dziecka
  • widoczny pot na czole, włosach, dłoniach
  • zadyszka

6. Pamiętaj, że przegrzanie dziecka jest groźniejsze niż wyziębienie!

Artykuł napisany w oparciu o stronę superflavon.eu, atrakcjedziecięce.pl
Opracowała Anna Jopek

 

WPŁYW WYSOKICH TECHNOLOGI NA ROZWÓJ DZIECKA

To zrozumiałe, że rodzice lubią wyobrażać sobie przyszłe sukcesy w nauce i karierze swoich dzieci. Dlatego łatwo jest je nakłonić do korzystania z „edukacyjnych” programów telewizyjnych, gier komputerowych, smartfonów czy tabletów, sugerując korzyści płynące z wczesnego użycia.

Prawdą jest, że zaawansowana technologia ma ogromny wpływ na rozwój fizyczny, intelektualny i emocjonalny dzieci. Ale z pewnością nie jest to korzystny efekt. U dzieci narażonych na wysoką stymulację mediami cyfrowymi mogą wystąpić objawy: 

  • komunikowanie się przy pomocy krzyku lub płaczu
  • nieprawidłowa artykulacja
  • trudności z utrzymywaniem kontaktu wzrokowego
  • nerwowość i nadpobudliwość
  • agresywność
  • brak kontroli nad własnymi emocjami
  • brak zainteresowania książkami, układankami
  • brak chęci do zabawy tematycznej
  • problemy z myśleniem symbolicznym
  • przemęczenie
  • zaburzenia snu
  • zaburzenia odżywania.
    Ważne jest aby pamiętać, że żaden technologiczny sprzęt nie zastąpi korzyści rozwojowych wynikających z kontaktu z drugą osobą (mamą, tatą, rówieśnikiem).

Warto zaglądnąć do pozycji :

- M. Spitzer „Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie 
i swoje dzieci”
- M. Spitzer „Cyberchoroby”
- M. Desmurget „Teleogłupianie. O zgubnych skutkach oglądania telewizji (nie tylko przez dzieci)
Opracowała Dorota Borkowska

KĄCIK LOGOPEDYCZNY

NABYWANIE GŁOSEK

Konkretne głoski mają wyznaczony maksymalny czas, w którym powinny się pojawić.
Oznacza to, że np. 3 latek na SZAFĘ powie ŚAFA, 4 latek SAFA, a 5 latek powinien zrealizować to słowo jako SZAFA.

Co jeśli Twój 4 latek mówi już SZAFA? A co jeśli 6 nadal mówi ŚAFA?

Wyznaczone przedziały są maksymalnym czasem, więc Twój 4 latek jak najbardziej może mówić już głoskę SZ czy R, chociaż nie musi.

Jednak jeśli Twój 6 czy 5 latek na SZAFĘ mówi ŚAFA, to nie jest to norma. Przekroczył on maksymalny czas na wystąpienie głoski SZ.

Wydaje Ci się, że dziecko mówi poprawnie, bo ma dane głoski, ALE nie wiesz czy realizuje je prawidłowo, skonsultuj się z LOGOPEDĄ.

Może się okazać, że twój 3 latek mówi S i SZ, (a nawet przecież jeszcze nie musi), ale mówi je...

WKŁADAJĄC JĘZYK MIĘDZY ZĘBY!

A to zawsze jest nieprawidłowy wzorzec i wymaga konsultacji logopedycznej. Nawet u 2 czy 3 latka.

Także mimo zapoznania się z tabelą o nabywaniu głosek- zawsze warto udać się do LOGOEPDY.

NAUCZMY SIĘ JAK WSPIERAĆ  DZIECKO W NABYWANIU GŁOSEK

  1. Usprawniaj buzię - róbcie bańki mydlane, kląskajcie jak koń czy dmuchajcie na
  2. Zrezygnuj ze smoczka i butelki, jeśli dziecko ma powyżej 12/18 miesięcy.
  3. Kubki „niekapki”, bidony? Zarezerwuj je na wyjątkowe okazje i wyjścia, na co dzień korzystaj ze zwykłego, otwartego
  4. Zadbaj o zróżnicowane pokarmy, o różnej konsystencji, różnym stopniu twardości.
  5. Odwiedź specjalistę, jeśli tylko masz jakieś wątpliwości.
     Zadbaj o mowę swojego dziecka!

Opracowała Joanna Latosińska

© 2024 Przedszkole Publiczne Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi im. Św. Z. Sz. Felińskiego
ul. Ks. Kazimierza Guzego 4, 35-317 Rzeszów